pl / en
Znajdź nas na:
(22) 673-10-93

KRÓTKA HISTORIA KULTOWEGO MARCINA



Rozmowa z mgr. Jackiem Jędrzejczakiem – twórcą pierwszych aparatów na haluksy

 
Jak narodził się pomysł aparatów na haluksy?

 J.J.: W latach osiemdziesiątych jako młody magister rehabilitacji pracowałem w przychodni, pomagając pacjentom w rehabilitacji pourazowej. To właśnie tam po raz pierwszy spotkałem się z problemem paluchów koślawych, głównie u kobiet. Zaskoczyła mnie skala tego problemu. Ówczesna medycyna nie miała zbyt wiele do zaproponowania. Opracowałem zestaw ćwiczeń, który w dużym stopniu pomagał zniwelować ból towarzyszący haluksom. Miałem jednak poczucie, że to wciąż mało. Szukałem rozwiązania, które wzmocni prostowanie palucha; rozwiązania, z którego będzie mógł skorzystać każdy, nie tylko w warunkach ambulatoryjnych.
Tak narodził się aparat MARCIN, czyli wkładka korekcyjna palucha stopy.









Aparat korekcyjny został opatentowany w 1986r. Czy można powiedzieć, że był to pierwszy tego typu aparat na świecie? 

 J.J.: Prace nad stworzeniem prototypu aparatu na haluksy trwały około roku. W tym czasie przestudiowałem mnóstwo fachowych publikacji medycznych. Natknąłem się na kilka rozwiązań, głównie niemieckich uczonych, które polegały na prostowaniu palucha przez umieszczenie go np. w metalowych szynach. Nowatorstwo mojego pomysłu polegało na ERGONOMICZNYM KSZTAŁCIE aparatu oraz możliwości korzystania z niego w warunkach domowych. Najbardziej innowacyjne okazało się użycie w aparacie TAŚMY RZEPOWEJ, dzięki której można regulować siłę odwodzenia palucha. Tak, można powiedzieć, że to był pierwszy tego typu aparat na świecie.




Jak długa była droga od pomysłu i patentu po wprowadzenie produktu na rynek?

 J.J.: Około 3-4 lat. Najtrudniejszy był sam proces tworzenia prototypu. Ale drugim dość trudnym momentem było wprowadzanie produktu na rynek. Pamiętajmy, była to połowa lat 80-tych. Głównymi dostawcami produktów były fabryki, przedsiębiorstwa państwowe a nie prywatni biznesesmeni. Ilość zezwoleń jaka była potrzebna do wprowadzenia produktu na rynek była nieprawdopodobna, zwłaszcza że był to wyrób medyczny. Musiałem min. zostać członkiem Spółdzielni Rzemieślniczej i zdobyć specjalne uprawnienia. Aparat mógł zostać dopuszczony do obrotu w służbie zdrowia jedynie przez specjalną Komisję Oceny Sprzętu Medycznego. Podstawą zaś wydania decyzji mogły być opinie klinik i innych ważnych ośrodków, które badały funkcjonalność aparatu, były to min. Klinika Ortopedyczna Akademii Medycznej w Warszawie, Centralny Ośrodek Techniki Medycznej, Stołeczny Zespół Rehabilitacji STOCER  i inne. Przeprowadzone badania były bardzo obiecujące. Kobiety czekały na tego typu produkt od bardzo dawna. Początkowo aparat dostępny był głównie w sklepach SPOŁEM, CEZAL oraz sklepach rehabilitacyjnych, których na owe czasy w Polsce było niewiele. Znacznie później aparat do zapobiegania i leczenia palucha koślawego znalazł się na półkach aptecznych.

 






W jaki sposób kobiety dowiadywały się o aparacie?

J.J: Informacja o aparacie MARCIN na początku rozchodziła się głównie pocztą pantoflową: koleżanka koleżance, córka mamie itp. Dostawałem tysiące listów z całej Polski z prośbą o wysłanie aparatu za zaliczeniem pocztowym. Muszę przyznać, że do dnia dzisiejszego dostajemy listy, głównie od Klientek, które chcą podzielić się opinią na temat aparatu.


A skąd nazwa aparatu – MARCIN?

 J.J.: Z nazwą związana jest zabawna historia. W literaturze natknąłem się na ludowe określenie haluksów - „michały”. Pomyślałem, że to dobra nazwa dla aparatu. Przez moją pomyłkę w Urzędzie Patentowym z MICHAŁA zrobił się MARCIN… Obecnie przyjęło się określać tą nazwą wszystkie aparaty na haluksy. Zdarza się, że pacjent chce zakupić MARCINA, a otrzymuje produkt innej firmy. Dlatego konieczne było zastrzeżenie nazwy aparatu.Oryginalny MARCIN jest tylko jeden!




Czy po tak doskonałym przyjęciu aparatu w latach 90-tych na rynku polskim, były próby zdobycia rynków zagranicznych?

 J.J.: Ależ oczywiście, staraliśmy się łapać wiatr w żagle. Pierwsze oferta eksportowa była przygotowana już w roku 1989! Na początku najłatwiej było zaistnieć na rynkach wschodnich, a z czasem również zachód otworzył przed nami drzwi.


Aparat MARCIN
– szyna powstał jako pierwszy, a kiedy narodził się pomysł na klin – aparat  MARCIN II?

 J.J.: Aparat MARCIN II pojawił się kilka lat później. Po ogromnym zainteresowaniu aparatem MARCIN wciąż myślałem nad udoskonaleniem produktu. Klin jest efektem tych poszukiwań i stanowi uzupełnienie aparatu MARCIN.

Aparat MARCIN - szyna - stosowany jest przede wszystkim w trakcie snu i wypoczynku, nie można w nim chodzić. Poszukiwałem więc czegoś, co pomogłoby chronić kobiece stopy przed rozwojem wady również podczas chodzenia. Tak powstał klin. Jego zadaniem jest powstrzymanie pogłębiania się wady oraz utrzymywanie palca w prawidłowej pozycji. Nowatorskie w moim pomyśle było użycie wewnątrz klina kołeczków, które stosuje się zależnie od zaawansowania wady.

Dostępne są dwa rodzaje klinów:

  • MARCIN II twardszy, wykonany z mieszkanki gumowej,
  • MARCIN II LUXdelikatniejszy, wykonany z silikonu medycznego.

Kobiety często wybierają oba aparaty. Gumowy dobrze sprawdza się w pełnym bucie, np. zimą, a silikonowy w okresie letnim, w sandałach.



Czy aparat na haluksy to jedyny Pana pomysł?

 J.J.: O nie, pomysłów było znacznie więcej! Najbardziej znane produkty to:

  • aparat VENUS – upiększający sylwetkę,
  • opaska ZDROWE OCZY,
  • maska wodna przeciwko bólom głowy,
  • wkładka do butów ZDROWA STOPA,
  • temblak, a nawet stopki.
    Jednak ze względu na największe zaangażowanie w produkcję i marketing  do dzisiaj przetrwał głównie aparat MARCIN.


Minęło ponad 30 lat od wprowadzenia aparatów MARCIN na rynek. Co stoi za ich niewątpliwym sukcesem?

 J.J.: Myślę, że pomysł, prosta budowa, uniwersalność, łatwość użycia, kilkudziesięcioletnia tradycja, a przede wszystkim SKUTECZNOŚĆ.

Marciny łagodzą ból i zapobiegają rozwojowi wady. Przez wszystkie te lata aparaty przeszły ogromną metamorfozę. Wciąż udoskonalane są nawet najmniejsze elementy produktu.W tym procesie pomagają nam nasi wierni użytkownicy, dzieląc się swoimi uwagami i wskazówkami, za co bardzo im dziękuję. Bez nich nie byłoby MARCINÓW!
I to dzięki opiniom naszych użytkowników produkt jest wciąż udoskonalany, co zostało ostatnio docenione. Otrzymaliśmy prestiżowy znak jakości Laur Eksperta przyznawanym najlepszym produktom na polskim rynku!



Jakie są główne zadania aparatów MARCIN i MARCIN II?

 J.J.: Głównym zadaniem aparatu MARCIN – (szyny) jest prostowanie palucha. Nie można w niej chodzić, stosujemy ją tylko w czasie spoczynku (w ciągu dnia, np. oglądając telewizję, czytając książkę oraz w trakcie snu). Ale właśnie ten typ aparatu, w przeciwieństwie do aparatów w których można chodzić, ma WIĘKSZĄ SIŁĘ ODWODZENIA PALUCHA, przez co jest skuteczny.

Aparat MARCIN II, czyli klin międzypalcowy, stosuje się w trakcie chodzenia – poprawia ustawienie palucha i redukuje tarcie palców między sobą.

Pamiętajmy, że klin nie ma zbyt dużej możliwości odwodzenia palucha, jego głównym zadaniem jest przede wszystkim zapobieganie nachodzeniu palców na siebie w trakcie chodzenia. Gdy jednak założymy obuwie z wąskimi noskami, nie pomoże nam nawet klin.

Często pytacie: "Który z aparatów powinnam stosować? MARCIN czy MARCIN II " Zawsze odpowiadamy oba! Ponieważ wzajemnie się uzupełniają.







Czym wyróżniają się aparaty MARCIN?

 J.J.: To, co odróżnia nas od konkurencji, to m.in.

  • elementy z naturalnej skóry,
  • duże, trwałe kliny
  • dodatkowe kołeczki rozporowe dołączane do klinów,
  • a także ekspander, czyli specjalna guma do ćwiczeń, która wspomaga leczenie i profilaktykę palucha koślawego.

Ekspander zwiększa skuteczność aparatów MARCIN oraz wspiera odbudowę prawidłowej struktury mięśni. Jako jedyni na rynku dołączamy ekspander do aparatów gratis!






Jakich efektów można się spodziewać po użytkowaniu aparatów MARCIN ?

 J.J.: Aparaty powstały z myślą o osobach, które chcą zapobiegać haluksom, oraz o tych zmagających się już z paluchem koślawym w małym stopniu zaawansowania.

  • U osób, które jeszcze haluksów nie mają, ale są obciążone wadą genetyczną (haluksy ma mama, babcia), czy też często chodzą w obuwiu na wysokim obcasie, Marciny doskonale sprawdzą się w profilaktyce palucha koślawego. Dzięki stosowaniu aparatów MARCIN i MARCIN II można zapobiec tym nieprzyjemnym dolegliwościom.

  • U osób już zmagających się z problemem, stosujących aparaty, pierwszym zauważalnym efektem jest zniwelowanie bólu uniemożliwiającego chodzenie. Przy systematycznym stosowaniu aparatów należy spodziewać się zahamowania rozwoju wadu.

    Uwaga!

Paluch koślawy jest dolegliwością przewlekłą. Leczenie zachowawcze opiera się na połączeniu kilku elementów. Jednym z nich jest SYSTEMATYCZNE stosowanie aparatów korekcyjnych. Pozostałe to: właściwie dobrane wkładki ortopedyczne i ćwiczenia, stosowanie farmakologicznych leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych.

Efekty leczenia zachowawczego w dużej mierze zależą od wieku chorego, stopnia zaawansowania wady oraz zdyscyplinowania pacjenta! Nie wystarczy kupić aparatów, należy ich jeszcze systematycznie używać.

Pamiętajmy, leczenie palucha koślawego jest procesem długotrwałym. Nie oczekujmy od aparatów całkowitego usunięcia haluksa w krótkim czasie, bo to jest po prostu niemożliwe. W przypadku dużej i bolesnej wady, jedynym rozwiązaniem pozostaje leczenie operacyjne.





W instrukcji czytamy również, że aparaty można stosować w rehabilitacji pooperacyjnej. Po co aparaty po usunięciu haluksów?

J.J.: Operacje jako jedyny sposób na całkowite usunięcie haluksów są ciągle udoskonalane, a ryzyko nawrotu wady jest coraz mniejsze. Niestety zabiegi te nie dają 100% gwarancji, że na zawsze pożegnamy się z problemem. Jeżeli mamy predyspozycje genetyczne i/lub po operacji wrócimy do złych nawyków (np. do noszenia niewłaściwego obuwia), haluks może odrosnąć. 

Bardzo ważna jest więc profilaktyka pooperacyjna, w czym pomagają aparaty MARCIN.





W ostatnim czasie na rynku pojawiło się bardzo dużo podobnych produktów na haluksy.

J.J.: Patent, czyli prawo wyłącznego korzystania z wynalazku, przyznawany jest tylko na określony czas. Po tym okresie każdy może stać się producentem wyrobu. Na rynku pojawiła się więc cała gama podobnych produktów różnej jakości. Dużą ich część stanowią produkty chińskie. Najczęściej aparaty te nie są wyrobami medycznymi. Do opakowania nie jest dołączona żadna instrukcja oraz informacja o składzie produktu.

W Polsce wciąż jednak jestem jedynym 100% producentem szyny na haluksy. Cała produkcja aparatów MARCIN odbywa się w kraju, wyłącznie z komponentów pochodzących od polskich dostawców. Bardzo się cieszę, że trendy się zmieniają i jako konsumenci zaczynamy doceniać rodzime produkcje.



Czy wszyscy Klienci są zadowoleni z użytkowania aparatów MARCIN?

J.J. Bardzo bym sobie tego życzył! Aparat jest w założeniu aparatem uniwersalnym, dopasowanym do średniej wielkości stóp, ale jak wiemy stopy są bardzo różne. Zwłaszcza te, które obciążane są haluksami, bywają mocno zdeformowane. Niejednokrotnie towarzyszą im inne dolegliwości, jak np. palce młoteczkowate. Dlatego też nie jest możliwe zadowolenie wszystkich naszych użytkowników. Aparaty mogą być dla niektórych po prostu niewygodne.

Zdarza się, że Klienci narzekają na ból wywołany aparatem – niestety jest to najczęściej związane z nieprawidłowym użyciem MARCINÓW. Dosyć powszechną regułą jest nieczytanie instrukcji obsługi. Aparat jest dość prosty w budowie, ale przy nieprawidłowym stosowaniu w najlepszym wypadku nie będzie skuteczny, w najgorszym zaś może wywołać ból. Dotyczy to zwłaszcza aparatów Marcin w  postaci szyny, zwyczajowo, aczkolwiek błędnie określanych jako nocnych. Pacjenci nie czytając instrukcji zakładają aparat już pierwszego dnia na całą noc, naciągając z całych sił taśmę rzepową. Jest to karygodny błąd. Użytkowanie aparatu rozpoczynamy od jednej godziny w ciągu dnia, np. czytając książkę, czy oglądając telewizję, stopniowo wydłużając czas noszenia oraz siłę naciągnięcia rzepu. Pozwólmy stopie przyzwyczajać się do aparatu. Dlatego bardzo ważne jest pierwsze użycie aparatu właśnie w ciągu dnia, gdyż świadomie możemy skorygować jego ułożenie na stopie, na przykład gdy pojawi się ból.

Zdarza się, że Klienci mówią również o braku jakiekolwiek skuteczności aparatów. Niestety, najczęściej wynika to z nieregularnego ich stosowania. Nie wystarczy kilkukrotne użycie aparatów. Musimy się z nimi zaprzyjaźnić na dłuższy czas, zwłaszcza gdy mówimy o profilaktyce. O braku skuteczności mówią również osoby, które sięgają po aparaty w przypadku zaawansowanej wady, oczekując od MARCINÓW w całości usunięcia haluksów. Winić tu należy przede wszystkim firmy, których reklamy dają użytkownikom złudną nadzieję usunięcia haluksów np. w 7 dni..


No właśnie, wiele z reklamujących się aparatów zapewnia o całkowitym wyleczeniu. Czy to możliwe, aby z ich pomocą pozbyć się haluksów w 7 dni?

 J.J.: Niestety, obietnice ekspresowego sukcesu są oszustwem. Żaden aparat na haluksy NIE JEST W STANIE ZLIKWIDOWAĆ PROBLEMU ani w 7 ani w 30 dni! Taki efekt można osiągnąć tylko w wyniku operacji. Towarzyszące reklamom zdjęcia „przed” i „po”, ukazujące zanik deformacji, to przede wszystkim efekt pracy grafików. Często  wykorzystany jest również autorytet lekarza, który ma uwiarygodnić skuteczność produktu. Firmy reklamujące się w ten sposób działają NIEZGODNIE Z ZASADAMI UCZCIWEJ KONKURENCJI. Niestety jest ich na rynku coraz więcej..




Jak więc ustrzec się przed naciągaczami?

 J.J.:

  • Po pierwsze, unikajmy podejmowania szybkich decyzji. Sformułowania takie jak „odbierz jednorazowy rabat” czy „promocję otrzymuje tylko 1 na 100 czytelników” zmuszają nas do szybkiego zakupu i nie pozwalają na sprawdzenie opinii o produkcie.

  • Po drugie, zwróćmy uwagę na dołączone do reklamy zdjęcia i nie dajmy się zwieść efektom osiągniętym w kilka dni, czy tygodni.

  • Po trzecie i najważniejsze – sprawdźmy, czy produkt jest wyrobem medycznym (informacja powinna znajdować się na opakowaniu)

Najbezpieczniej tego typu produkty kupować przede wszystkim w aptekach oraz sklepach medycznych i ortopedycznych, a nie przez sprzedaż wysyłkową.

W ostatnich latach zajmuje się Pan głównie filmem i fotografią. Wydawałoby się, że sztuce daleko do zagadnień techniczno-medycznych.

 J.J.: To tylko pozory. Uwielbiam tworzyć – zmieniam tylko obszar działań…  

MARCINY pozostawiłem w najlepszych możliwych rękach, czyli kobiecych. Mam to szczęście, że  współpracuję z zespołem ludzi, których zaraziłem pasją do aparatów MARCIN. Produkt wciąż przechodzi metamorfozę, o czym świadczy ostatni lifting pudełek, dołączane do aparatów MARCIN II stokrotki, czy też stworzenie postaci DZIEWCZYNY MARCINA. Postać ta, wykorzystana w kampaniach informacyjno-promocyjnych, trochę kokietuje, intryguje, a przede wszystkim w prosty sposób pomaga zobrazować problem palucha koślawego. Przygotowywane są też następne zmiany, ale o tym na razie cicho sza...






Na zakończenie: Jakie ma Pan rady dla osób zagrożonych lub już zmagających się z haluksami?

 J.J.: Pamiętajmy, że w profilaktyce i leczeniu haluksów bardzo ważne jest współdziałanie wielu elementów.:
Systematyczne użytkowanie aparatów MARCIN to tylko jeden z etapów leczenia palucha koślawego. Pozostałe to m.in.:

  • prawidłowo dobrane obuwie i wkładki ortopedyczne
  • systematyczna gimnastyka stóp, np. z ekspanderem do ćwiczeń,
  • utrzymanie prawidłowej wagi ciała.

    I na koniec najważniejsza rada - dbajmy o stopy już od narodzin! Gdy tylko to możliwe, pozwalajmy dzieciom biegać boso po naturalnym podłożu, np. po piasku lub trawie. Dzięki temu wzmocnią mięśnie stóp i pobudzą tysiące znajdujących się w nich receptorów, a w przyszłości unikną problemów ze stopami lub w znacznym stopniu je ograniczą.




 Jacek Jędrzejczak magister rehabilitacji, psycholog. Twórca pierwszych aparatów korekcyjnych na haluksy. Założyciel firmy NEURON posiadającej sieć sklepów rehabilitacyjnych. Fotograf i autor filmów eksperymentalnych. Wielokrotnie nagradzany w Polsce i za granicą.


Warszawa, dnia 04.02.2019

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.